Cześć,
Jak z tytułu wynika jestem nad morzem :)
A morze to jest zameduzowane :)
Nie wiem czy we wszystkich miejscowościach nad Bałtykiem tak jest ale u mnie tak...
Wczoraj pojechałam rowerami nad morze i i poszłam do wody.
Na brzegu morza leżało mnóstwo meduz lub niektóre siłowały się co do dopłynięcia na głębsze wody.
I jakby nie poszłam i wrzuciłam je do wody tam gdzie jest głęboko.
Dziś znaowu byłam na plaży i co weszłam do wody to pływała jakaś meduza :)
Było ich chyba z tysiące!
Kiedy meduzki, które były tuż przy brzegu brałam i wypuszczałam głębiej to jakiś pan do mnie podszedł i się mnie spytał czy mnie nie parzą :P
Ależ oczywiście, że one nie parzą! :)
Więc jak ktoś zobaczy jakąś meduzę lżącą na piachu to niech się nie boi jej podnieść bo to wogule nie parzy ^.^
A, że nie mam zdjęć to dam wam parę z internetu zdjęć z meduzami u nas nad Bałtykiem :)
czwartek, 4 sierpnia 2016
wtorek, 2 sierpnia 2016
Uwaga na spadające koty!
Hej!
Pewnie dziwicie się o jakie koty chodzi. :)
Całkiem nie dawno, mój kochany kotek Julek postanowił skoczyć na bandżi z balkony umieszczonego na 5. pietrze.
Owszem nie było to zbyt mądre....
Ale Juluś jest bardzo terytorialnym kociakiem i od kiedy sąsiedzi kupili małego kotka to wredny Julek próbuje się za wszelką cenę dostać na ten balkon by kotka pogonić i zjeść jego jedzenie a mu nie wolno bo jest uczulony!
Też nam się dobrali, Julek uczulony na białko, a drugi na zborze...
No ale nic wróćmy do tej sytuacji....
Stało się to najprawdopodobniej o 23.00. Bo moja mama zasypiając usłyszała głośne miauczenie Julka, które szybko ucichło. Potem już nic ani nikt nie miauczał co było dziwne co do Julka, który ciągle chodzi i gada.Tata który przyszedł późno do domu to Julcio już się z nim nie przywitał.
Co oznacza, że juz go nie było.
Rano mama wstała o 6.00 i zaczęła szukać kota otworzyła wszystkie szafki i miejsca gdzie wchodzi.
Patrzyła na balkon sąsiadów, nie było go.
Wiec przez myśl jej przeszło, że spadł!
Poczęła go szukać, i w krzakach była biała plamka.
A ze mama była bez okularów to go nie poznała.
Nagle na podwórku chodził czarny kot mama wciąż obserwując krzaki zauważyła, że biała plama zmieniła się na rudą!
To musiał być Julek.
Zostałam obudzona po godzinnym szukaniu czyli o 7.00
Zdziwilibyście się chyba jakby mama nagle wleciała do waszego pokoju krzycząc, że spadł wam zwierzak.
Zerwałam się więc z łóżka i poleciałam na balkon, a mama mi pokazała gdzie jest Julcio i kazała mi go pilnować by nigdzie nie odszedł.
Rodzice przy wyciąganiu go z krzaków starali się go nie brać na ręce bo mógł mięć jakieś stłuczenia wewnętrzne, a kot widząc ochroniarza, który patrzył się na całą akcję nie chciał wejść do transporterka. :(
Na szczęście operacja poszła szybko i Julek dotarł do domu.
Pierwsze co zobaczyliśmy, że nie kuleje wiec z nóżkami było wszystko ok.
Poszliśmy z nim do weterynarza by zbadał nam wszystkie łapki dokładnie i oczy.
Okazało się, że ta weterynaria nie ma USG.
Ale było podejrzenie, że mógł uszkodzić przednią prawą łapkę.
A, że Julek nie reaguje na ból tak jak inne koty to się zmartwiliśmy.
raz go osa użądliła i nawet nie miałkną, a Emcio to się darł wniebogłosy!
Potem poszliśmy jeszcze do specjalnej kliniki weterynaryjnej co można było uznać szpitalem dla zwierząt.
W tej weterynarii Juluś miał zostać zbadany tylko nagle wjechał tam kot, który przeżył bardzo poważny wypadek i w każdej chwili mogł przestać oddychać, wiec była szybka akcja z tym kotem.
Potem byliśmy my i Juluś został porządnie zbadany.
Gdy przeliśmy do USG okazało się, że biedak ma prawdopodobnie mostek pęknięty ale to najmniejszy problem.Najczęstszym problemem, który też ma Julek to obite płuca.
Musi przyjmować tabletki przeciw krwotoczne i musimy pilnować jego oddech bo jak się zwiększy trzykrotnie to musimy z nim jechać do kliniki. A ta łapka...to tylko stawy sobie trochę nadwerężył.
Z tymi kotami to trzy światy i pół Ameryki...
No nic chłopak mial dużo szczęścia jak to sie mówi koty mają 7 żyć. W takim razie Julek ma już 6.
Proszę wszystkich o pilnowanie swoich zwierząt a zwłaszcza kotów.
Najlepsza będzie siatka. Bo jak wiecie koty tak naprawdę nie zawsze lądują na cztery łapy!
Pewnie dziwicie się o jakie koty chodzi. :)
Całkiem nie dawno, mój kochany kotek Julek postanowił skoczyć na bandżi z balkony umieszczonego na 5. pietrze.
Owszem nie było to zbyt mądre....
Ale Juluś jest bardzo terytorialnym kociakiem i od kiedy sąsiedzi kupili małego kotka to wredny Julek próbuje się za wszelką cenę dostać na ten balkon by kotka pogonić i zjeść jego jedzenie a mu nie wolno bo jest uczulony!
Też nam się dobrali, Julek uczulony na białko, a drugi na zborze...
No ale nic wróćmy do tej sytuacji....
Stało się to najprawdopodobniej o 23.00. Bo moja mama zasypiając usłyszała głośne miauczenie Julka, które szybko ucichło. Potem już nic ani nikt nie miauczał co było dziwne co do Julka, który ciągle chodzi i gada.Tata który przyszedł późno do domu to Julcio już się z nim nie przywitał.
Co oznacza, że juz go nie było.
Rano mama wstała o 6.00 i zaczęła szukać kota otworzyła wszystkie szafki i miejsca gdzie wchodzi.
Patrzyła na balkon sąsiadów, nie było go.
Wiec przez myśl jej przeszło, że spadł!
Poczęła go szukać, i w krzakach była biała plamka.
A ze mama była bez okularów to go nie poznała.
Nagle na podwórku chodził czarny kot mama wciąż obserwując krzaki zauważyła, że biała plama zmieniła się na rudą!
To musiał być Julek.
Zostałam obudzona po godzinnym szukaniu czyli o 7.00
Zdziwilibyście się chyba jakby mama nagle wleciała do waszego pokoju krzycząc, że spadł wam zwierzak.
Zerwałam się więc z łóżka i poleciałam na balkon, a mama mi pokazała gdzie jest Julcio i kazała mi go pilnować by nigdzie nie odszedł.
Rodzice przy wyciąganiu go z krzaków starali się go nie brać na ręce bo mógł mięć jakieś stłuczenia wewnętrzne, a kot widząc ochroniarza, który patrzył się na całą akcję nie chciał wejść do transporterka. :(
Na szczęście operacja poszła szybko i Julek dotarł do domu.
Pierwsze co zobaczyliśmy, że nie kuleje wiec z nóżkami było wszystko ok.
Poszliśmy z nim do weterynarza by zbadał nam wszystkie łapki dokładnie i oczy.
Okazało się, że ta weterynaria nie ma USG.
Ale było podejrzenie, że mógł uszkodzić przednią prawą łapkę.
A, że Julek nie reaguje na ból tak jak inne koty to się zmartwiliśmy.
raz go osa użądliła i nawet nie miałkną, a Emcio to się darł wniebogłosy!
Potem poszliśmy jeszcze do specjalnej kliniki weterynaryjnej co można było uznać szpitalem dla zwierząt.
W tej weterynarii Juluś miał zostać zbadany tylko nagle wjechał tam kot, który przeżył bardzo poważny wypadek i w każdej chwili mogł przestać oddychać, wiec była szybka akcja z tym kotem.
Potem byliśmy my i Juluś został porządnie zbadany.
Gdy przeliśmy do USG okazało się, że biedak ma prawdopodobnie mostek pęknięty ale to najmniejszy problem.Najczęstszym problemem, który też ma Julek to obite płuca.
Musi przyjmować tabletki przeciw krwotoczne i musimy pilnować jego oddech bo jak się zwiększy trzykrotnie to musimy z nim jechać do kliniki. A ta łapka...to tylko stawy sobie trochę nadwerężył.
Z tymi kotami to trzy światy i pół Ameryki...
No nic chłopak mial dużo szczęścia jak to sie mówi koty mają 7 żyć. W takim razie Julek ma już 6.
Proszę wszystkich o pilnowanie swoich zwierząt a zwłaszcza kotów.
Najlepsza będzie siatka. Bo jak wiecie koty tak naprawdę nie zawsze lądują na cztery łapy!
piątek, 29 lipca 2016
Odznaka, to odznaka!
Witajcie,
Dziś wracam do odznaki woltyżerskiej :)
Odznaka, bo to się nazywa odznaka to odznaka być musi!
Gdy mówiłam, że gdy się zdobywa odznakę czy to brązową czy srebrną czy tez złotą to prawdziwej odznaki nie ma.
A tu całkiem nie dawno okazało się, że to co dostałam do nie był koniec odznaki! :)
Nie dostałam jej po prostu w całości. :P
Teraz macie okazje zobaczyć odznakę i klub jeździecki do którego należę :)
Oto one:
Odznaka...całkiem ładna i karta PZJ... także :)
Dziś wracam do odznaki woltyżerskiej :)
Odznaka, bo to się nazywa odznaka to odznaka być musi!
Gdy mówiłam, że gdy się zdobywa odznakę czy to brązową czy srebrną czy tez złotą to prawdziwej odznaki nie ma.
A tu całkiem nie dawno okazało się, że to co dostałam do nie był koniec odznaki! :)
Nie dostałam jej po prostu w całości. :P
Teraz macie okazje zobaczyć odznakę i klub jeździecki do którego należę :)
Oto one:
Odznaka...całkiem ładna i karta PZJ... także :)
środa, 27 lipca 2016
Gdyby ktoś nie wiedział :)
Witajcie!
Jak już mówiłam zaczynamy rysunkowy tydzień ;)
Gdyby ktoś nie wiedział to wszystkie rysunki będą wrzucane do paska menu "Rysunki".
Nasz blog jest tak skonstruowany, że zdjęcia te nie będą się wyświetlać na stronie głównej,
Więc proszę się ie zdziwić :)
Dziś pierwszy rysunek wstawiam razem z tym oto postem :)
I jutro lub pojutrze będzie zamiast rysunku, post :)
I oto dzisiejszy rysuneczek:
Gdybyście nie wiedzieli czy to Julek czy Emil to już mówię , że to Emil ;P
Jak już mówiłam zaczynamy rysunkowy tydzień ;)
Gdyby ktoś nie wiedział to wszystkie rysunki będą wrzucane do paska menu "Rysunki".
Nasz blog jest tak skonstruowany, że zdjęcia te nie będą się wyświetlać na stronie głównej,
Więc proszę się ie zdziwić :)
Dziś pierwszy rysunek wstawiam razem z tym oto postem :)
I jutro lub pojutrze będzie zamiast rysunku, post :)
I oto dzisiejszy rysuneczek:
Gdybyście nie wiedzieli czy to Julek czy Emil to już mówię , że to Emil ;P
sobota, 23 lipca 2016
Wracamy do regularności :)
Siemaneczko! :)
Przepraszamy, że nas tak długo nie było ale wyjechałyśmy mniej więcej w tym samym czasie na obóz dwu tygodniowy.
Myślałyśmy, że tam będzie zasięg i darmowe Wi-Fi a ty klops :/
Ani dobrego zasięgu ani Wi-Fi :(
Oddzieleni od cywilizacji.
Jak przyszedł do was ten post o lodach to cud!
Jedynie dzięki temu, że Vera ma darmowy internet w telefonie i dała rade :)
Gdy byłyśmy na obozie to wpadłam na pomysł by zrobić "rysunkowy tydzień"
Narysowałyśmy parę rysunkow nadających sie na bloga więc jest to chyba dobry pomysł prawda? :)
Na razie jest ich cztery ale przy dobrych wiatrach będzie ich więcej.
A teraz parę rysunków koni z internetu.
Musicie przyznać, że piękne *.*
Nie wiem jak oni to rysują ale to jest niesamowite!
Żegnajcie!
Przepraszamy, że nas tak długo nie było ale wyjechałyśmy mniej więcej w tym samym czasie na obóz dwu tygodniowy.
Myślałyśmy, że tam będzie zasięg i darmowe Wi-Fi a ty klops :/
Ani dobrego zasięgu ani Wi-Fi :(
Oddzieleni od cywilizacji.
Jak przyszedł do was ten post o lodach to cud!
Jedynie dzięki temu, że Vera ma darmowy internet w telefonie i dała rade :)
Gdy byłyśmy na obozie to wpadłam na pomysł by zrobić "rysunkowy tydzień"
Narysowałyśmy parę rysunkow nadających sie na bloga więc jest to chyba dobry pomysł prawda? :)
Na razie jest ich cztery ale przy dobrych wiatrach będzie ich więcej.
A teraz parę rysunków koni z internetu.
Musicie przyznać, że piękne *.*
Nie wiem jak oni to rysują ale to jest niesamowite!
![]() |
| Ten jest według mnie najpiękniejszy! *.* |
Żegnajcie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)








